Start → Blog → Zdrowie i estetyka
Nie ma zabiegu medycyny estetycznej, który nie wpływałby na równowagę immunologiczną. Skóra jest największym narządem ciała i ogromnym magazynem limfocytów T — pracując na niej, ingerujemy w układ odpowiadający za zdrowie i życie.
Pracując na skórze ingerujemy w układ odpornościowy, czyli w podstawy zdrowia człowieka. To wymaga wiedzy, rozwagi i wzięcia odpowiedzialności za skutki odległe.
Zabiegi medycyny estetycznej stały się czymś powszechnym. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie utrzymujący się trend: brak rozsądnego planu zabiegowego dla konkretnego pacjenta, przesadna ilość podawanych preparatów i częstotliwość ingerencji w skórę. A do tego wykonywanie zabiegów bez oceny ogólnego stanu zdrowia.
Konia z rzędem temu, kto przed zabiegiem — prócz odpowiedzi na pytania z wywiadu — był proszony o wykonanie podstawowych badań laboratoryjnych. I choć wszyscy zarzekają się, że promują minimalizm i naturalny wygląd, nadal widzimy mnóstwo zdeformowanych twarzy. O powikłaniach zapalnych nie wspominając.
Skóra pełni rolę tkanki barierowej: reguluje przepływ cząsteczek i chroni przed zagrożeniami środowiskowymi. Procesy immunologiczne są integralną częścią niemal każdej jej funkcji. Jednocześnie to, co dzieje się we wnętrzu ciała, przekłada się na stan skóry — dlatego kiedy dzieje się na niej coś złego, zawsze należy szukać przyczyny ogólnoustrojowej.
Mamy jeden układ immunologiczny, a jego komórki — niezależnie od miejsca, w którym się znajdują — pozostają ze sobą w stałym kontakcie przez całe życie. Skóra jest ogromnym magazynem limfocytów T, kilka razy większym niż krążenie krwi. Wiele z nich to komórki pamięci immunologicznej.
Skóra, zaraz po jelitach, jest drugim miejscem, w którym przebywa ogromna ilość żywych komórek bakteryjnych. Te bakterie wysyłają ciągłe sygnały do keratynocytów i komórek odpornościowych, kształtując miejscową równowagę. Układ odpornościowy musi stale ćwiczyć swoje umiejętności.
Od dawna obserwujemy pacjentów z chorobami jelit, którzy mają ogromne problemy skórne. Zapalenie lub zaburzenie flory w jelitach albo w skórze otwiera drzwi do wspólnej patologii. Ten dialog przebiega w obie strony.
Podczas zabiegów estetycznych wywołuje się w skórze uszkodzenie struktury, zmiany temperatury i napięcia tkanki, wpływa na naczynia i unerwienie. Każdy z tych procesów równocześnie pobudza komórki układu immunologicznego. Po każdym zabiegu występuje fizjologiczny stan zapalny, który powinien z czasem wygasnąć — to warunek homeostazy.
Dlatego świadomy operator powinien dać układowi immunologicznemu czas na przywrócenie równowagi i nie stymulować go nadmiernie. Wbrew pozorom nie jest to szybki proces, szczególnie jeśli w organizmie zachodzą inne reakcje zapalne.
Kiedy zabiegi wykonywane są często, a czynnik drażniący cały czas utrzymuje proces zapalny, zaczyna on się rozprzestrzeniać na cały organizm. Wtedy pozostaje kwestią czasu pojawienie się skutków przewlekłego zapalenia w innych narządach — alergii, nadwrażliwości, a u osób predysponowanych zaburzeń autoimmunologicznych.
Oznacza to, że zbyt częste procedury dla nikogo nie są w pełni bezpieczne. Warto, by pacjenci mieli tego świadomość decydując się na zabiegi, a lekarze — planując ich wykonanie. Po to jest nowoczesna diagnostyka, żeby z niej w takiej sytuacji korzystać.
dr n. med. Piotr Niedziałkowski